wtorek, 14 stycznia 2014

Bielenda- peeling gruboziarnisty.



Dla mnie szok ! Peeling porządnie oczyszcza, zastanawiam się czy dla mnie wręcz nie za ostry. Pierwsza myśl po otwarciu to delikatny, zapach, bardzo przyjemny, jednak nie jestem w stanie go do niczego porównać. ;-)  Dzięki żelowej konsystencji fajnie się rozprowadza na twarzy i równie dobrze i szybko zmywa. Stosując go pierwszy raz troszkę się wystraszyłam i szybko zmyłam, miałam wrażenie, ze zaraz zejdzie mi cała skóra z twarzy. ;-) Ale kolejnym razem podeszłam ostrożniej, delikatnie wmasowałam żel w twarz. Drobinki są naprawdę grube, ale testując na sobie stwierdzam, ze nie wyrządzają szkód na twarzy, chodź wiadomo na początku jest dość zaczerwieniona, jednak gdy to zniknie widać efekty oczyszczenia i wygładzenia twarzy. Co jeszcze miło mnie zaskoczyło przy otwarciu ? Chyba pierwszy raz udało mi się otworzyć saszetkę bez problemów, jednym ruchem. Zazwyczaj się mecze, bo otwierając rozciąga się folia zabezpieczająca od spodu. ( nie umiem tego określić, ale może zrozumiecie o jaką folię mi chodzi. ) ;-) 

PLUSY:
-grube drobinki,
-bardzo dobrze złuszcza,
- skóra oczyszczona i wygładzona, bardzo dobrze wygładza !
-żelowa konsystencja
-cera odświeżona, jednolity kolor,
-skóra rzadziej się przetłuszcza,  
- krem który użyłam po peelingu, szybko się wchłonął.
-pory są widocznie zmniejszone,
- delikatny przyjemny zapach.

MINUSY:
- mały minusik za drobne podrażnienia, jednak moja  cera specjalnie tego nie odczuwa. Chwilowy efekt pieczenia po zastosowaniu.

Cena maseczki to ok. 2 zł.  Moim zdaniem warto spróbować- zachęcam osoby z cerą mieszana i tłustą. 

Zapraszam na fanpage :  https://www.facebook.com/pages/Prekursorka-uroda-i-kosmetyki/654821301237406?ref=hl

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza